środa, 30 września 2015

Weekend dla miłośników EKO :)

Nie mogę nazwać siebie eko-zapaleńcem, ale wielką frajdę sprawia mi przyglądanie się nowinkom z dziedziny żywności ekologicznej i naturalnych kosmetyków. Dlatego tym bardziej cieszę się, że już po raz ósmy w Łodzi odbędą się targi Natura Food & Be ECO. 




Są to wystawy najróżniejszych przedsiębiorców (tych małych i większych, bardziej znanych i regionalnych), których produkty związane są z ekologicznym stylem życia i jedzeniem. Dla mnie jest to świetna okazja, aby poznać nowe marki, spróbować nowych rzeczy, a przede wszystkim nawiązać kontakt z wytwórcami wspaniałych produktów. 

Dlatego, jeżeli mieszkacie w Łodzi lub okolicy, albo po prostu macie ochotę wybrać się gdzieś w weekend, to zachęcam Was do odwiedzenia Hali EXPO w weekend 2-4 października. Bilety można kupić przez internet (od. 11 zł) albo na miejscu (od 15 zł), przy czym dzieci do 10 lat wchodzą bezpłatnie :). Szczegółowe informacje tutaj i tutaj. 

sobota, 26 września 2015

Jesień = spierzchnięte usta?

Witajcie po dłuższej przerwie :)

Na szczęście mogę już pełną parą wrócić do pisania, po mojej długiej nieobecności, za którą Was serdecznie przepraszam!

A teraz do rzeczy...

Uwielbiam jesień! Długie wieczory przy herbacie, z książką, owinięta kocykiem, na którym próbuje ułożyć się najbardziej niezdarny z moich kotów. Za oknem szaruga, wiatr, a ja w ciepłym domu :). 



Gorzej kiedy wychodzę na zewnątrz, na ten wicher i ziąb. Moje usta od razu zaczynają wysychać, zamieniać się w skorupę. W związku z tym w mojej torebce zawsze jest jakiś balsam do ust. Stosowałam ich już całe mnóstwo i dlatego pragnę podzielić się z Wami moją oceną pomadek i balsamów ochronnych i nawilżających. 

Oto one:


 

1. Carmex

Odkąd tylko pojawił się na polskim rynku zyskał sobie rzeszę fanek. W końcu i ja dałam się skusić, zwłaszcza, że kupiłam go w bardzo atrakcyjnej cenie przy okazji mojego "kosmetykowego szaleństwa w Super Pharm" (normalnie kosztuje ok. 11 zł, mnie udało się go upolować z kuponem promocyjnym za 1 zł). Carmex to nawilżający balsam do ust, zapakowany w zakręcany, plastikowy słoiczek o pojemności 7,5g. Ma dość gęstą konsystencję, więc sadzę, że wystarczy na bardzo długo. Zapach ma dość ciepły, trudny do opisania. Być może pamiętacie, jak swego czasu bardzo popularny był krem uniwersalny z Oriflame w takim małym, różowym słoiczku (Tender Care o ile się nie mylę)? Jak dla mnie Carmex to właśnie taka "maść" tylko z dodatkiem mentolu, za to bez wosku pszczelego. Co o nim sądzę? Hmm... No cóż... Mam w stosunku do niego mieszane uczucia. Nakłada się dobrze i błyskawicznie "otula" usta, wywołując uczucie mrowienia/ zimna. Mnie to trochę przeszkadza, bo nie lubię czuć, że mam coś na ustach, a zwłaszcza zimą nie mam ochoty czuć dodatkowego chłodu na ustach. Trzyma się na ustach nawet długo, choć najlepsze działanie, jak dla mnie wykazuje przez pierwszą godzinę. Nie zmienia koloru ust i to dla mnie duży plus. Zużyję go na pewno do końca, czy kupię kolejne opakowanie - nie wiem. Pewnie tak, ale szczerze... wolałam kremik z Oriflame.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 4 (niestety trzeba umazać sobie paluszki)
Konsystencja: 5
Zapach: 4
Działanie: 4- (ocena w dół za mrowienie)
Trwałość: 4
Cena: 4- (poza promacją oczywiście :P)
Ogólne wrażenie: 4


  

2. Nivea Lip Butter

Kolejny balsam, który bardzo chciałam wypróbować i udało się :). Kupiłam go przy okazji robienia zakupów spożywczych w jednym z dyskontów za niecałe 6 zł (normalnie kosztuje ok. 10-11 zł). Produkt zapakowany jest w metalowy słoiczek/ puszkę zamykaną "na wcisk" (trochę martwię się, czy po dłuższym używaniu nie dostaną się do niego paproszki z torebki). Zapach ma przepięknie kokosowy! Urzekł mnie od razu, bo udało się uniknąć nieprzyjemnego, chemicznego zapachu i posmaku. Na ustach nawilża od razu po nałożeniu i choć efekt jest średnio trwały (ok.1,5 - 2h) to nakładanie go to sama przyjemność. Konsystencję ma dość gęstą, więc pewnie wystarczy na długo. Podsumowując, jestem z niego zadowolona i na pewno kupię znów (może w innym wariancie smakowo - zapachowym, choć kokos uwielbiam). Jedynym mankamentem jest opakowanie.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 3 (źle zabezpieczone, bez zakrętki, "na wcisk")
Konsystencja: 5
Zapach: 5
Działanie: 4+
Trwałość: 3+
Cena: 4+ 
Ogólne wrażenie: 4+

 

3. Yves Rocher Coconut Nourishing Balm

Kupiłam go bardzo dawno temu, a służy mi do dziś. Nie pamiętam ile za niego zapłaciłam, ale kwota na pewno nie przekroczyła 15 zł. Balsam jest bardzo gęsty, i choć nie ma go zbyt wiele (zaledwie 5g) to pachnie niezwykle intensywnie, kokosowo oczywiście. Opakowanie to szklany, solidny słoiczek z plastikową nakrętką (solidny, bo upadł mi wiele razy i nigdy nic się nie stało). Na razie nie ma go w sprzedaży (przynajmniej na stronie internetowej sklepu, ani w łódzkiej Manufakturze), ale mam nadzieję, że jeszcze wróci, bo z chęcią kupiłabym go znowu. Balsam ładnie nawilża usta i dość długo się na nich utrzymuje, a co najważniejsze, nie jest tak tłusty jak wcześniejsze produkty. Dla posiadaczki dłuższych włosów to prawdziwy luksus :).

Ocena punktowa:
Opakowanie: 4 (solidne, ale mimo wszystko to słoiczek)
Konsystencja: 5
Zapach: 5
Działanie: 5
Trwałość: 4
Cena: ?
Ogólne wrażenie: 5

 

4. Bielenda Masełko do ust

Dostałam go w jednym z Joyboxów, normalnie kosztuje 8 zł. Zamiast nazwy Soczysta Malina, proponuję Chemiczna Malina. wypróbowałam go kilka razy, licząc że może ten chemiczny zapaszek z czasem się ulotni. Nic z tego... W tandetnym, plastikowym pojemniczku dostajemy równie tandetny produkt. Trudno się go nakłada, bo albo nabieram go za mało, albo zaczyna się maziać pod wpływem większego nacisku. Nie wiem... jakaś dziwna jest ta konsystencja. Efektu nawilżenia nie zauważyłam, zaś sam balsam nie utrzymuje się u mnie dłużej niż pół godziny, no i ten okropny chemiczny posmak... Na pewno go nie kupię. Strata pieniędzy.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 1 (tandeta)
Konsystencja: 2
Zapach: 1
Działanie: 2
Trwałość: 1
Cena: 3
Ogólne wrażenie: 2 (słabiutko)

 

5. Ziaja Masło Kakaowe

Kupiłam go z ciekawości i ze względu na niską cenę (6 zł za 10 ml). Balsam jest ładnie zapakowany w tubkę z aplikatorem. Dzięki temu nie trzeba nakładać go palcami i za to plus (chociaż sam aplikator nie jest zbyt precyzyjny). Poza tym to raczej przeciętniak. Pachnie raczej cukrowo niż kakaowo (zwłaszcza po pewnym czasie). Słabo nawilża usta i szybko się zjada (właściwie to zostawia u mnie tylko tłustą powłokę, raczej się nie wchłania). Trzymam go awaryjnie, w korytarzu, na wypadek gdybym nie miała czasu wrócić po inny balsam. W końcu go zużyję, ale raczej nie kupię ponownie. Nie wiem jak sprawują się inne produkty do ust tej firmy, ale ten nie powalił mnie na kolana.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 4+ 
Konsystencja: 4
Zapach: 2
Działanie: 3
Trwałość: 3
Cena: 4+
Ogólne wrażenie: 3+ (taki sobie)


6. Nivea Vitamin Shake

Tym razem mój wybór padł na pomadkę o zapachu/ smaku żurawinowo malinowym. To miła, owocowa odmiana, tym bardziej że zapach jest lekko kwaskowy, nie chemiczny. Delikatnie nabłyszcza usta i mam wrażenie, że odrobinę barwi je na różowo (cała pomadka jest biało różowa, co starałam się pokazać na zdjęciu powyżej). Pomadka nawilża, ale cudów nie ma. Jest dobra i działa, ale jednak nie wybrałabym jej na siarczysty mróz. Opakowanie  jest bardzo ładne, delikatne, pomadka się nie zacina. Podsumowując, wszystko tu gra :). Bardzo ją lubię i pewnie jeszcze do niej wrócę.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 5 
Konsystencja: 5
Zapach: 5
Działanie: 4
Trwałość: 4
Cena: 4+ (kosztuje ok 9 zł, ale często jest w promocji)
Ogólne wrażenie: 4+ 


 

7. Lip Smacker Słodka Jagoda

Przyznam szczerze... nie wiem co mną kierowało kiedy to kupowałam. Może moje wcześniejsze doświadczenia z tą firmą (pomadka o smaku Fanty czy CocaColi) skłoniły mnie do zakupu, a może to po prostu różowy kolor :). Po rozpakowaniu niestety czar prysł. Opakowanie (mimo, że to pomadka!) jest niewygodne. Zakrętka jest mała i łatwo ją upuścić, poza tym pokrętło jest malutkie i od razu mi się zepsuło... Tandeta. Teraz mogę jedynie "wykręcić" pomadkę, ale schować ją już nie (musiałam wcisnąć na siłę palcem). Okropnie przesłodzony zapach nie poprawia całokształtu (choć i tak jest o niebo lepszy niż balsam Bielendy), no i w dodatku nie działa. To znaczy natłuszcza usta i nic poza tym. Kiepsko.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 1 (to za zepsute pokrętło)
Konsystencja: 4
Zapach: 3
Działanie: 2
Trwałość: 2
Cena: 2 (kosztuje ok 10 zł, cena nijak się ma do oczekiwań)
Ogólne wrażenie: 2+ (mimo wszystko lepszy niż Bielenda)


8. Loreal Color Riche Serum (S404)

Nie wiem czy powinnam o niej pisać właśnie w tym miejscu, ale szminka ta ma właściwości odżywcze i nawilżające i nieźle się w tym sprawdza. Ta łezka w środku szminki to mają być właśnie składniki odżywcze - oczywiście bajer :). Ale mimo wszystko bardzo ją polubiłam i na pewno wykorzystam ją do samego końca. Podoba mi się jej kolor, który podkreśla mój naturalny kolor ust, ale nie jest zbyt intensywny. Długa trzyma się na ustach i faktycznie pozostawia je dość długo nawilżone. Oczywiście nie działa tak dobrze jak balsamy bezbarwne, ale i tak radzi sobie lepiej niż się spodziewałam. Jedynym minusem jest tandetne opakowanie. Może na zdjęciach tak tego nie widać, ale uwierzcie mi na słowo... Szminka za 60 zł, a opakowanie jakby z bazarku. 

Ocena punktowa:
Opakowanie: 3 (przynajmniej się nie zacina)
Konsystencja: 5
Zapach: 4
Działanie: 4+
Trwałość: 4-
Cena: 3
Ogólne wrażenie: 4+


9. Alterra Balsam ochronny do ust

Zdjęcie wklejam ze strony Rossmana, bo moja pomadka się skończyła i opakowanie wyrzuciłam. Dla mnie jest to obowiązkowy kosmetyk każdej zimy. Błyskawicznie poprawia stan moich ust, nawet podczas najgorszych mrozów. Natłuszcza i nawilża, a usta stają się szybciutko miękkie. Zapach ma delikatny, może troszkę rumiankowy, w każdym razie nie drażniący. Z powyższych balsamów/ pomadek wykazuje się najlepszym stosunkiem ceny do jakości (kosztuje ok. 5 zł). Pojawiła się także wersja z granatem, i być może ją wypróbuję, ale ta ze zdjęcia zajmuje u mnie pierwsze miejsce na podium.

Ocena punktowa:
Opakowanie: 5 (nie mogę się do niczego przyczepić :))
Konsystencja: 5
Zapach: 4
Działanie: 5
Trwałość: 4 (zimą smaruję się mniej więcej co 2-3h)
Cena: 5
Ogólne wrażenie: 5

A Wy polecacie jakieś pomadki ochronne? A może próbowałyście już tych, które opisałam? Chętnie poczytam i Wasze opinie :) 






środa, 2 września 2015

Ubrania z Lidla? Moje pierwsze zainteresowanie tematem

Od czasu, kiedy niedaleko mojego domu powstał Lidl, bardzo polubiłam robić tam zakupy. Pyszne pieczywo (zwłaszcza słodkie bułeczki z kokosowym nadzieniem... mniam!), niezła kawa i twarożki z dodatkami to obowiązkowe pozycje na liście zakupów. Ale zwykle omijałam kosze z porozrzucanymi ubraniami, butami i innymi dodatkami. Nie interesowało mnie to za bardzo, aż do chwili, kiedy na kilku blogach przeczytałam, że właściwie ubrania te są całkiem niezłej jakości i (jak było widać na zdjęciach) nieźle wyglądają (szukaj np. na http://retro-moderna.blogspot.com albo http://marcelka-fashion.blogspot.com). 

Postanowiłam to sprawdzić.

I jak na zawołanie, okazuje się, że już od jutra (3.09) rozpoczyna się w Lidlu akcja - See you in Berlin. Przejrzałam ofertę w Internecie i szczerze mówiąc zainteresowało mnie kilka ciuszków. Przede wszystkim te, na zdjęciach poniżej.


 Kurtka typu boucle - 79 zł


Czarne jeansy rurki - 39 zł


Jeansowa koszula - 39 zł


Pikowana bluzka - 24,99 zł

Postaram się wybrać jutro do Lidla i (oczywiście jeżeli nie będzie bitwy pod Lidlem) zorientować się jak w rzeczywistości ubrania się prezentują. Jeżeli będą zadowalającej jakości i w moim rozmiarze, niewykluczone, że zrobię dla nich miejsce w mojej szafie. Najbardziej odpowiada mi to, że wzory ubrań i ich kolory są bardzo uniwersalne i stanowią świetną bazę każdej szafy.

A zatem do jutra :)!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Kosmetykowe szaleństwo w Super Pharm

Zazwyczaj staram się zachować umiar w kupowaniu kosmetyków. Ale wczoraj chyba trochę przesadziłam. A to wszystko przez niesamowitą promocję w drogeriach Super Pharm. 

Przez dwa dni (25 i 26 sierpnia) trwała obniżka - 50% na wybrane marki plus dodatkowe promocje dla posiadaczek ich karty lojalnościowej (klub lifestyle). 

Oto moje zakupy:


Na zdjęciu brakuje szminki L'oreal, która odnalazła się później w torebce i jest na zdjęciu niżej :).

Wszystkie produkty, które kupiłam były w promocji lub w niższej cenie z uwagi na punkty lojalnościowe, które wymieniłam na zniżkę. Dzięki temu za zakupy zapłaciłam około 40% mniej, niż gdybym kupowała to wszystko w zwykłych cenach (bez promocji).

O moich wczorajszych łowach piszę dlatego, że część z "łupów" chciałabym przetestować i następnie ocenić na blogu. W szczególności dotyczy to kosmetyków na zdjęciu poniżej


Oto ich lista:
  1. L'oreal Elseve Magiczna moc olejków - Eliksir upiększający do włosów farbowanych (szczerze mówiąc wzięłam go przez pomyłkę, gdyż chciałam eliksir odżywczy - ten ze złotą nakrętką, no ale trudno)
  2. L'oreal Elseve Arginin Resist x3 Light - ekspresowa odżywka wzmacniająca
  3. Evree - Super slim Specjalistyczna kuracja modelująca do ciała w olejku
  4. L'oreal Elseve Nutri Gloss Crystal szampon do włosów długich, pozbawionych blasku
  5. L'oreal Elseve Nutri Gloss Crystal odżywka
  6. Dermedic Normacne Preventic Antybakteryjny żel do mycia do skóry mieszanej i tłustej
  7. Therm Line Forte
  8. Dermedic Hydrain2 krem intensywnie nawilżający (nadaje się także do skóry mieszanej)
  9. Dermedic Normacne Serum na rozszerzone pory
  10. L'oreal Color Riche Serum pomadka do ust, kolor 404
  11. Carmex
  12. Lakiery do paznokci Life kolory 63 i 37
Jeżeli, któraś z Was próbowała już tych kosmetyków, lub macie sugestie pod jakim kątem opisać wrażenia po ich użyciu, to piszcie w komentarzach :). Będę wdzięczna za Wasze opinie i pomysły.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Uroczy dodatek...

Ponoć optymalna liczba to trzy... 

Dodają blasku każdej stylizacji...

A ponadto to niezwykle praktyczny gadżet!

O czym mowa???

ZEGARKI OCZYWIŚCIE!

To jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Nie tylko wspaniale się prezentuje, ale także pozwala dyskretnie odczytać godzinę, bez potrzeby grzebania w torebce w poszukiwaniu telefonu.

Dlaczego właśnie teraz piszę o zegarkach?

Bo od niedawna jedna z moich ulubionych marek - CLUSE jest dostępna w moim mieście - Łodzi :)

O te małe cudeńka poszerzono asortyment w sklepie Time Zone w Manufakturze i z tego względu na pewno wkrótce wybiorę się tam na rekonesans.





Dlaczego na początku napisałam, że optymalna liczba to trzy?

Otóż, jest to informacja, którą zapewne usłyszycie od większości stylistów i przeczytacie w poradnikach o modzie i stylu. Przyjmuje się, że każda kobieta powinna mieć w garderobie jeden zegarek tzw. codzienny, jeden wieczorowy i jeden sportowy. Osobiście uważam, że każda z Nas powinna mieć w garderobie tyle zegarków, ile uzna za stosowne i wcale nie muszą być to typy wskazane powyżej. Oferta jest bowiem tak szeroka, że niekiedy trudno zdecydować się na jeden z każdego rodzaju (przynajmniej ja tak mam :)). No i po co odbierać sobie przyjemność?

Poza trzema wskazanymi wyżej rodzajami, wyróżnia się także zegarki fashion - charakteryzują się nietypowym wzornictwem (nawiasem mówiąc, zupełnie nie dla mnie) oraz casual - połączenie stylu sportowego z klasycznym (niektóre mogą być naprawdę ładne, ale mam wrażenie, że nie są stworzone dla mnie).


Jak zatem wybrać zegarek, żeby potem nie żałować?


Przede wszystkim - pomyśl... kiedy i do jakich stylizacji będziesz go nosić, czy potrzebujesz dodatkowych funkcji (np. alarm), jakie kolory dominują w Twojej szafie, z jakiego materiału chciałabyś, aby była wykonana koperta, a z jakiego pasek?

Kiedy udzielisz sobie odpowiedzi na te pytania, wybierz się do kilku sklepów (ale spokojnie, nie musisz niczego kupować od razu). Przymierz kilka modeli, sprawdź w jakich czujesz się najlepiej. Wtedy wytypuj kilka typów modeli/ kolekcji, które odpowiadają Ci najbardziej. Pamiętaj, że to Twój zegarek, Ty będziesz go nosić i Ty masz się w nim czuć dobrze. 



Następnie zwróć uwagę na kilka szczegółów technicznych. Może i uznają Cię w sklepie za "trudnego" klienta, ale masz prawo o to pytać! W końcu to Twoje pieniądze, a zegarek to inwestycja, która może, a nawet powinna służyć Ci przez lata.

Na rynku dostępne są zegarki z różnymi mechanizmami. Najpopularniejsze są te kwarcowe (mają na tarczy oznaczenie quartz) i zapewne właśnie na taki się zdecydujesz (ich minusem jest konieczność wymiany baterii co pewien okres - najczęściej 3-5 lat). Poza nim możesz zetknąć się z zegarkiem mechanicznym - właściwie jest to opcja dla hobbystów i kolekcjonerów, ponieważ należy nakręcać, go raz na dobę. Na rynku dostępne są również mechanizmy automatyczne, w których sprężyna nakręcana jest ruchem ręki. Jednak zwykle są to zegarki ekskluzywne i bardzo drogie.

Poza samym mechanizmem, zwróć uwagę na kopertę zegarka - z jakiego materiału jest wykonana. Najtrwalsze są oczywiście stalowe, a także tytanowe (te dodatkowo są antyalergiczne). Najmniej trwałe - plastikowe. Koperta zegarka może być również wykonana z metali szlachetnych lub nimi pokryta (np. pozłacana). Dobierz rozmiar koperty do nadgarstka (za szeroki zegarek będzie Ci przeszkadzał) i okoliczności w jakich najczęściej będziesz go nosiła (ogromny zegarek o krzykliwej tarczy może być fajnym dodatkiem gdy wybierasz się do kina, na weekendową wycieczkę, ale już niekoniecznie do pracy).

Pozostając w obrębie koperty, nie mogę nie wspomnieć o szkiełku. To przecież element najbardziej narażony na wszelkie zarysowania i stłuczenia. Szkiełka w zegarkach wykonywane są z plastiku (miękkie, łatwo się rysuje, ale równie łatwo poleruje), szkła mineralnego (dość podatne na zarysowania, ale niełatwo je stłuc) albo szkła szafirowego (bardzo twarde, nie do zarysowania, ale tłucze się łatwiej niż mineralne).

Przy wyborze zegarka zwróć też uwagę na pasek. Najbardziej uniwersalne są skórzane (zwłaszcza czarny) i metalowe (bransoletki). Ciekawą opcją jest możliwość wymiany pasków (tak jak w CLUSE), dzięki czemu z jednym zegarkiem możesz stworzyć wiele stylizacji w różnych kolorach.



I wreszcie... spytaj o wodoszczelność. Może wydawać Ci się, że tego nie potrzebujesz, ale lepiej nie stresować się gdy w drodze do domu złapie Cię ulewa, Ty nie masz parasola, masz za to na ręku nowiutki zegarek. Wodoszczelność może być podana w metrach (m), atmosferach (atm) lub stopach (ft). Klasy szczelności:
  • 30m / 3atm/ 100ft - deszcz Ci nie straszny, nie musisz zdejmować zegarka do mycia rąk
  • 50m/ 5atm/ 165ft - wytrzyma basen czy prysznic
  • 100m/ 10 atm/ 660ft - możesz nurkować, byle nie za głęboko
  • ponad 200m/ 20 atm/ 660 ft - profesjonalne zegarki do nurkowania

Pamiętaj, że nie bez powodu mówi się, że najlepsze są zegarki szwajcarskie. Dlatego dobrze jest wybrać zegarek z mechanizmem swiss made. Lepiej odpuść sobie chińską tandetę za kilka złotych i odłóż trochę oszczędności na zegarek lepszej jakości. Nie tylko dłużej Ci posłuży, ale i powinien być dokładniejszy. Poza tym pamiętaj - lepiej kupić zegarek mniej "renomowanej" marki, niż podróbę Rolexa. 

I na koniec jedno słowo o markach zegarków. Na pewno spotkałaś się z zegarkami od Armaniego czy Lagerfelda i innych podobnych marek. Są piękne, ale i drogie. W ich przypadku płacisz przede wszystkim za nazwisko projektanta/ markę, a nie za to co jest w środku takiego zegarka. Bardzo często pod piękną obudową kryje się chiński mechanizm. Dlatego moim zdaniem lepiej kupić tańszy i mniej designerski zegarek firmy, której głównym produktem są zegarki (np. SWATCH), niż wielkich "modowych konglomeratów", które produkują dosłownie wszystko.




Mam nadzieję, że artykuł okazał się choć trochę pomocny. Zdjęcia pobrałam ze strony timeandmore.pl 



wtorek, 18 sierpnia 2015

Joybox #5 zapowiedź










Sprzedaż nowego boxa rusza 27 sierpnia, jak zwykle o godzinie 15

Tym razem ma to być edycja specjalna - wersja XL

Cena wynosi 59 zł (razem z wysyłką)

Co wchodzi w skład pudełka?


W podstawie znajdują się:
  1. CLEANIC zmywacz do paznokci w formie chusteczki (cena: ok. 1zł)
  2. No. 36 Jedwab do stóp w sprayu (cena ok. 7zł)
  3. Vichy Idealia Rozświetlający Krem Wygładzający - produkt miniaturowy (cena pełnowymiarowego od 70 zł)
  4. Dermo Future Precision wypełniacz ust (cena ok.18 zł)
  5. Cztery Pory Roku Skoncentrowane serum do rąk i paznokci regenerujące (cena ok. 9 zł)
  6. Yves Rocher Lakier do paznokci 5 ml (cena 14,90 zł bez promocji, obecnie można kupić za 11,90 lub w zestawach na oficjalnej stronie)
  7. SheFoot Krem do stóp z komórkami macierzystymi (cena ok 28 zł/ 50 ml - to chyba ta pojemność)
  8. Head&Shoulders Szampon przeciwłupieżowy nadający objętość (cena ok 16 zł)

Produkty do wyboru:

  1. Wibo Dimond Illuminator rozświetlacz do cery (cena ok 10 zł)
  2. Beauty Face Kolagenowe płatki pod oczy (cena 12 zł, obecnie na stronie producenta w promocji za 5 zł)
  3. Fake Bake Flawless Samoopalacz w płynie - produkt miniaturowy (cena pełnowymiarowego 137 zł)
  4. Esotiq Natural Ochronny krem do rąk (cena ???)
  5. Muse Cosmetics Erato Tusz do rzęs (cena 98 zł)
  6. Bee Pure Maseczka do twarzy - produkt miniaturowy - 10g (cena pełnowymiarowego 259 zł/ 50g)
  7. Essence All About Nudes paletka cieni (cena ??? wcześniejsza wersja paletki z dwoma odcieniami mniej kosztowała ok 16 zł)
  8. Allverne Woda micelarna - produkt miniaturowy (cena pełnowymiarowego ok 20 zł)
  9. Evree Power Fruit dwufazowy olejek do ciała (cena 28 zł)
  10. Biotanic Olej arganowy 100% (cena 46 zł)
  11. Esotiq Natural Nawilżający błyszczyk (cena 13 zł, obecnie w promocji za 9,79 zł)
  12. Mary Kay kredka do oczu (cena ok 50 zł)
Dostajemy też zniżkę na buty K SIS wedding shoes.

Szczerze mówiąc, po raz pierwszy zastanawiam się czy kupować Joyboxa. Wartość podstawy to ok. 115 zł, więc niemal dwukrotnie przewyższa cenę boxa, ale same produkty są dla mnie raczej nieciekawe. Lepiej prezentują się kosmetyki do wyboru, ale pamiętajmy, że wybieramy trzy. Nie wiadomo jeszcze jak pogrupowane będą produkty, ale znając moje szczęście wszystkie, które mnie interesują (tusz do rzęs, maseczka Bee Pure, Evree) znajdą się w jednej kategorii.

Podsumowując, uważam, że to najsłabsza jak dotąd edycja. Typowo drogeryjne, przeważnie tanie i nijakie kosmetyki. Wszystko zależy od tego, jak skonstruowane zostaną kategorie, spośród których będą wybierane kosmetyki. Na razie pozostaję lekko zniechęcona i rozczarowana, zwłaszcza, że miała to być edycja specjalna, a szykuje się przeciętniak.

Hmm... A co Wy sądzicie?





niedziela, 9 sierpnia 2015

A teraz coś innego...

Ponoć nie szata zdobi człowieka, no ale...

Każda z nas uwielbia od czasu do czasu sprawić sobie drobną przyjemność, co często okazuje się być kawą z przyjaciółką, a jeszcze częściej nietuzinkowym drobiazgiem. Z pozoru nic nieznaczący szczegół potrafi dodać uroku i oryginalności każdej stylizacji. I tak też jest z tymi cudeńkami. Możesz ubrać się od stóp do głów w ubrania basic, a dzięki nim i tak olśniewasz! 

O czym mówię? Zaraz się dowiesz :)

Poniżej przedstawiam małe arcydzieła, które zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia. Wszystkie są dziełem autorki bloga Vintage Stories. Tak, tak... To wszystko ręczna robota, żadnych przemysłówek! Co więcej są niepowtarzalne, gdyż każdy wzór powstaje w głowie artystki i jest przez nią ręcznie wykonywany. 

Na początek wybrałam kilka wspaniałych modeli, które przywodzą mi na myśl ciepły dzień na plaży nad morzem, lazurowe wybrzeże, czy przejrzystą wodę w jeziorze.










Cudowne, prawda?

Wszystkie zdjęcia zamieszczam dzięki uprzejmości autorki bloga Vintage Stories, na którym podziwiać możesz wiele innych arcydzieł.